Pan wie, od kogo ja jestem?!

3 w nocy. Do drzwi puka zaaferowanych 2 studenciaków.

Wychodzę zmierzyć temperaturę. Widok tak:

Jeden stoi z zakrwawionymi rękami, a drugi mówi. -No ile można czekać?! (Czekali 2 minuty). Mój kolega ma rany i trzeba to zaopatrzyć.

☎️ Halo, słucham?

-Szpitalny oddział ratunkowy, słucham. -halo?... czy to przychodnia świętej Elżbiety? -nie proszę pani. To szpitalny oddział ratunkowy, dodzwoniła się pani na numer zarezerwowany tylko dla połączeń z lotniczym pogotowiem ratunkowym. Proszę wymazać ten numer i nie zajmować linii. -a...to przepraszam. Do widzenia.

Sylwester

Są na świecie rzeczy, które są stałe. Po nocy - dzień, po zimie - wiosna, po rozerwanej rzepce z hajsem w familiadzie - pomacha ci rodzina z lewej, rodzina z prawej i dopiero wtedy wyskoczy Karol.

Tak samo pewne jest to, że na piątkowym nocnym dyżurze, będzie pacjent z urazem głowy, lub obitym ryjem i po alkoholu.

Jest jednak ktoś o wiele większy, prawdziwy baron imprezy, przed nim każda piątkowa noc się kłania i spuszcza wzrok. To ktoś kto zostawia za sobą dywan tłuczonego szkła, postrach wolnych łóżek na ortopedii i chirurgii szczekowo- twarzowej...

S Y L W E S T E R